Szklarska - Matylda moja luba.

Niedawno byłem w górach z Matyldą. To taka fajną krową. Znamy się od roku. Zawsze ja wożę, gdy jestem w Szklarskiej Porębie, bo przecież to tam ją z łąki buchnąłem. Kiedyś było tam więcej krów, może to nawet była tam jej rodzina, ale gdy po tygodniu przyjechaliśmy w to samo miejsce to już ich nie było. Na początku trudno było żyć z krową w bloku. Wiadomo blok w centrum Wrocławia to przecież nie
Szklarska Poręba. Powoli poznaliśmy się lepiej, sąsiedzi zaczęli nas odwiedzać nawet moja przyjaciółka budziła podziw. Musiałem sprzedać mojego poloneza, bo przecież Matylda do środka nie mogła się zmieścić, a przyczepka trochę mi się popsuła po dwóch wyjazdach. Teraz kupiłem VW LT blaszaka, aby teraz moja piękna miała komfortowy jak na moje możliwości przejazd w góry. Chciałem tego roku jechać z Matyldą nad Bałtyk lub Balaton, ale Szklarska Poręba to niemal dom rodzinny. Trochę ubolewam nad charakterem Matyldy. Jest co prawda spokojna, mało mówna, to jednak nigdy nie mogę jej przekonać na spacer. To chyba dlatego, że jest z plastyku.
Inne z tej kategorii